Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Macie czasem dosyć?
#1
Po jakimś czasie podniecenie spada i zaczyna się szara codzienność. Klatka po prostu jest i czasem przeszkadza. 
Macie tak czasem?
Odpowiedz
#2
Chyba nie... ;P Chociaż, ostatnio w klatce byłem w marcu...
Odpowiedz
#3
Ja już od kilku dni kombinuję jak by tu się wydostać. Prawię żonie wszystkie komplementy świata. Dziś mam wolne to posprzątam całe mieszkanie i zrobię jakiś obiad. Może się uda na godzinę wydostać.
Tak na co dzień klatka mi nie przeszkadza tylko po długim noszeniu po prostu wariuję bo muszę się spuścić.

Jak dlugo noszę to zaczynam przeciekać

I boję się że zrobi się palma którą ktoś zobaczy
Odpowiedz
#4
Powiem tak. Póki dziecka nie było i był czas na zabawy z klatka to było dobrze i nie przeszkadzała. Teraz jak żona założy to ona po prostu jest i po około 5 dniach zaczyna mnie po prostu wkurzać, bo mój dzień wygląda tak że wstaję o 5, idę do pracy, wracam o 18, godzina zabawy z dzieckiem, mycie, sprzątanie, gotowanie i nawet bez żadnych zbliżeń do żony idę spać. Nie ma nawet czasu ani sił żeby zadowolić żonę. Pierwsze kilka dni jest ok, mimo że etap podniecenia klatką już minął, ale jak zacznie trochę ocierać itp to normalnie wkurza i najchętniej bym ją wywalił na śmietnik.Big Grin
Odpowiedz
#5
Też mam małe dziecko i wracam po 18 do domu. Przyznaję że trzeba się nakombinować
Odpowiedz
#6
Tak przychodza nieraz trudne chwile.
Odpowiedz
#7
(2019-07-12, 09:59)Vincu napisał(a): Powiem tak. Póki dziecka nie było i był czas na zabawy z klatka to było dobrze i nie przeszkadzała. Teraz jak żona założy to ona po prostu jest i po około 5 dniach zaczyna mnie po prostu wkurzać, bo mój dzień wygląda tak że wstaję o 5, idę do pracy, wracam o 18, godzina zabawy z dzieckiem, mycie, sprzątanie, gotowanie i nawet bez żadnych zbliżeń do żony idę spać. Nie ma nawet czasu ani sił żeby zadowolić żonę. Pierwsze kilka dni jest ok, mimo że etap podniecenia klatką już minął, ale jak zacznie trochę ocierać itp to normalnie wkurza i najchętniej bym ją wywalił na śmietnik.Big Grin

Vincu dokładnie to samo mam, czasem po prostu zastanawiasz się na co to wszystko. Co najgorsze, to właśnie to im się najbardziej podoba. Mają spokój i wszystko robisz jak we szwajcarskim zegarku.
Odpowiedz
#8
Taki juz nasz los. Tak się kończą zabawy z klateczką.
Odpowiedz
#9
Wczoraj żona mnie uwolniła jak dziecko poszło spać. Zapracowałem sobie na to Smile Seks był niesamowity. Całą noc byłem potem na wolności. Rano znów do klateczki i do pracy. I teraz znów się trzeba będzie nastarać żeby zasłużyć. Mi się już chce a najszybciej mogę się ubiegać za tydzień.
Odpowiedz
#10
Ale widzę że u Was też: nie wtedy jest ciężko, jak męczy, podnieca i nie wypuszcza (choć to bywa ciężko ale jest zajebiście).
Ale właśnie wtedy, gdy nosisz tę klatkę i nic się nie dzieje, nawet nie jest się podnieconym. Taki celibat zamiast uległości.
Każdy sobie wyobrażał na początku że to będzie niekończąca sesja podniecania i podkręcania a tu jest trochę inaczej.
Ale piesek to piesek, jak wypuści na wolność po kilku dniach, chce i tak wracać - diabelskie koło....
Odpowiedz