Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Magiczna pułapka starożytnych elfów
#1
Krótki wstęp
Opowieść ta spowita jest gęsto fetyszem i niedorzecznością, nie jest to grzeczne opowiadanie więc radzę przemyśleć chęć jego przeczytania. Choć może się komuś spodoba. 
Opowieść jest w wersji zawierającej błędy, literówki itp. Muszę poświęcić jej jeszcze chwilę na poprawki ponieważ pisałem ją z przerwami na „kolanie” w przerwach w pracy wciąż odrywany od ekranu komputera.

Rozdział 1 - Prolog
Krążą plotki że świat w którym przyszło nam toczyć swoje życie nie jest jedyny. Ponoć jest ich wiele, alternatywnych kopii naszego świata.
Historia ta zdarzyła się na jednym z takich  równoległych światów w krainie Kedros, krainie przygód, magii i miecza.
Kedros podzielona jest na 5 osobnych landów. W Myrten skąd pochodzę toczymy spokojne życie, większość ludzi trudni się rolnictwem, mamy też przedstawicieli elfów ahh i czasem odwiedzają nas krasnoludcy kupcy. To właśnie od nich dowiedziałam się o ostatnich wydarzeniach w sąsiednim landzie Dvien.
Ale zanim o tym opowiem, powinnam się przedstawić. Nazywam się Eliza i póki nie zostałam łowczynią skarbów, zajmowałam się wraz z moją starszą siostrą utrzymaniem karczmy w stolicy Myrten. Opowieści nie oddają czasem tyle, ile przeżycie czegoś na własnej skórze.  Pewnie jesteś ciekaw jak wyglądam. 
No cóż, powiem Ci… jestem szczupłą 24 letnią zielono-oką dziewczyną o bujnych rudych jak rdza włosach.Faceci w Myrten ciągle się za mną oglądają, hah zresztą nie tylko oni! Potrafię przyciągać swym urokiem także młode panienki.
Życie w Myrten staje się dla mnie nudne, marzę o przygodach z prawdziwego zdarzenia. W wolnej chwili lubię wkładać zbroję którą kupiłam u naszego miejskiego płatnerza, wymachuje wtedy mieczem i strzelam z łuku do słomianych kukieł.
Moje marzenia o przygodzie powoli stawały się coraz mniej realne aż któregoś deszczowego dnia w naszej karczmie zagościł pewien Krasnolud imieniem Tomas. Zaproponowałam mu pokój w dobrej cenie i coś mocnego z naszego asortymentu napitków. Nie wiedziałam że krasnoludy mają taki mocny łeb! Tomas pił jednego za drugim, wielu naszych lokalnych gości przepił zostawiając ich pod stołem. Zdziwiona postanowiłam się dosiąść i wypić z Tomasem kufel pszeniczniaka.  Tomas już nieźle podchmielony zaczął opowiadać coś o sobie… potem o  Dvien i o czymś co niezwykle mnie zaciekawiło.
Po wojnie w Dvien wracający żołnierze natknęli się na ruiny miasta ludzi starszej krwi którzy zamieszkiwali tamtejsze ziemie tysiące lat temu.
Ponoć tylko jednej osobie dotychczas udało się odnaleźć wejście do miasta. Niestety krótko później słuch o niej zaginął.
Pomyślałam że w ruinach mogą spoczywać niezliczone skarby, moja przygoda wreszcie nadeszła. Szkoda tylko że Dvien słynie z bordeli i ludzi z dość specyficznym podejściem do pewnych spraw….
Następnego dnia rano wstałam z łóżka, napisałam list pożegnalny do siostry. Włożyłam swoją zbroje i wyruszyłam natychmiast do Dvien.
Podróż minęła szybko, dotarłam do karczmy w Dvien by zamówić pokój i nieco odpocząć. Rankiem zapłaciłam za pokój i zamówiłam śniadanie. Podczas oczekiwania przysiadła się do mnie tajemnicza postać         


Była to Anna, swą rozmową na temat ruin starała się mnie zniechęcić do ich eksploracji. Mówiła o jakiejś tajemniczej pradawnej sile, która drzemie wewnątrz. Nie wiadomo co to jest ale ona jako mag wyczuwa ją i zdaje się ostrzegać wszystkich zainteresowanych poszukiwaczy.
Ja absolutnie nie przejmuje się ostrzeżeniem.
Po rozmowie kieruje się na południe do ruin by przekonać się na własnej skórze ile skarbów zdołam z tamtąd unieść.
Podczas drogi musiałam stawić czoła dzikim zwierzętom które wyglądały jakby strzegły drogi by nikt nie przedostał się do wejścia tajemniczego miasta. Na szczęście mój łuk i miecz pomogły mi zwyciężyć bestie a ja mogłam odnaleźć wejście … co mnie zdziwiło, wbrew temu co powiadali napotkani ludzie poszło mi to dość łatwo. Zbyt łatwo jak się później okaże.
Stoję w korytarzu, widzę przed sobą blask światła jakby odbitego od kryształu. Pobiegłam za światłem i ujrzałam skrzynie wypełnione kosztownościami, puchary i złote artefakty a także wielką skrzynię z napisem w starym elfickim języku którego nie znałam. Cóż trzeba sprawdzić co się w niej znajduje. 

Rozdział 2 - Pułapka starożytnych run

Otwieram wieko i nagle ze skrzyni wydobyły się oślepiające promienie światła, magiczna siła towarzysząca wydarzeniu odepchnęła mnie tak że upadłam na podłogę chwilowo zamroczona. Gdy się ocknęłam zobaczyłam że moja zbroja zniknęła, ahh.. jestem naga. Chwilowo myślałam że to był mój największy problem póki ruszając się i próbując wstać z podłogi, poczułam chłodny dotyk stali znajdującej się w mojej waginie. Ahh co do cholery… metalowa wtyczka przytwierdzona była do stalowego pasa cnoty który miałam na sobie. 
Bez chwili wahania zaczęłam się z nim siłować ale niestety… pas pozostał na swoim miejscu. Rozmyślając w jakiej głębokiej dupie się znalazłam nawet nie zdałam sobie sprawy że w mych piersiach pojawiły się wbite dwa kolczyki również jak się okazało bez możliwości ich bezinwazyjnego zdjęcia.
Zdezorientowana zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu w poszukiwaniu ubrań. Z każdym nowym postawionym krokiem czułam obecność metalowego pluga wypełniającego moją waginę. -Kurde jak ja się do niego przyzwyczaje, ahh chodzenie z tym czymś we mnie jest straszne. 
Skarb po moim ocknięciu się znikną. Wydaje się że była to magia, złudzenie ukrywające prawdziwą pułapkę czekającą na potencjalnych szabrowników.
Zaczęłam kroczyć ku wyjściu, naga odziana w stalowy pas czując na nowo każdy swój krok.
Po wyjściu z ruin postanowiłam poszukać ciuchów, które mogła bym na siebie włożyć, byłam niesamowicie zawstydzona krocząc nago przez okoliczny las bez broni. Na domiar złego musiałam jedną ręką podtrzymywać kłódkę która dyndała z każdym oddanym krokiem kołacząc się i swym dźwiękiem zdradzając moją obecność .

Rozdział 3 - Muszę znaleźć sposób by to zdjąć!


Po paru godzinach dotarłam do chaty. Przyczaiłam się i gdy wyczułam moment wkradłam się do środka by poszukać jakichś ubrań.
Zaglądam do szafy ale nic nie znalazłam, Po chwili do środka ktoś wszedł. Ukryłam się w sąsiednim pokoju, chciałam wyjść przez okno ale potknęłam się o stojący na podłodze koszyk. Hałas niestety sprawił że ów ktoś wszedł do pokoju w którym się znajdowałam.
Kim jesteś i co tutaj robisz?
Ehh przepraszam pukałam ale nikogo nie było…
Kim jesteś i dlaczego jesteś nago? A zresztą…
To że nikogo nie było nie znaczy że możesz się włamywać do mojego domu! Zaraz zawiadomię straż. 
 Proszę nie rób tego, nie chce iść do więzienia…
Co ty właściwie masz na sobie? Pokaż mi się tutaj…
Zawstydzona zamarłam, byłam naga, miałam na sobie cholerny pas cnoty z diadem w środku
-No chodź tu szybciej, chyba że wolisz straż?
Wyszłam i stanęłam na środku pokoju. Było mi głupio, na policzkach zaczęły pojawiać się czerwone wypieki spowodowane wstydem spowodowanym moją sytuacją.
Nieznajomy zmierzył mnie swym wzrokiem od góry do dołu.
No mała… ładna jesteś, i chyba niegrzeczna skoro ktoś założył ci pas cnoty. Lubię niegrzeczne dziewczyny.
Zaprezentuj się proszę.
Miałam ochotę zapaść się pod ziemię ze wstydu, ale nie miałam ani broni by rozegrać to jakoś inaczej… ani większego wyjścia. Pokornie wykonałam polecenie.
Stanęłam na środku pokoju uniosłam ręce na głowę i obróciłam się wokół własnej osi.
-Widzisz jak chcesz to potrafisz być grzeczna. Czemu przyszłaś tu całkiem naga by mnie okraść?
-Nie chciałam Cię okraść!
-To co tu robisz?
-To dość dziwna sytuacja… ehh byłam w ruinach, coś się stało. Widziałam oślepiający blask po czym obudziłam się na ziemi bez ubrań z tym cholernym pasem cnoty którego nie mogę zdjąć.
-No cóż to wiele tłumaczy. Widziałem już wcześniej coś podobnego. Przed tobą około tygodnia temu przechodził tu nagi mężczyzna. Widziałem go z daleka … pomyślałem że był niespełna umysłu… 
Wyjaśnisz mi czemu stawiasz tak jakoś dziwnie swoje kroki? Rani cię ten metalowy pas?
Kurcze nie przyzwyczaiłam się do tego cholernego pluga we mnie, aż tak to widać? Ehh co mu odpowiedzieć? Po chwili odparłam
  • tak pas jest trochę niewygodny…
  • Choć tutaj, chcę go zobaczyć. Może uda mi się go zdjąć jeśli chcesz. Później znajdę Ci jakieś ubranie.
Podeszłam nieśmiało i dałam się obejrzeć. Mężczyzna dotykał subtelnie mojej skóry przesuwając swoje dłonie po mej talii do dołu aż zatrzymał się obejmując metalową powierzchnię mojego pasa cnoty. Zatrzymał się przez chwilę myśląc coś i energicznie nim szarpnął aż poczułam mocną wibrację we mnie. 
  • Wygląda na bardzo solidny, Bez odpowiedniego klucza obawiam się że tylko kowal lub ktoś znający magię będzie go w stanie otworzyć.
  • Dasz radę zdjąć to ze mnie?
  • Spróbuję ale szanse są marne. Widzisz te runy wykute w stali? To magiczny pas cnoty. Boję się że żaden mój wytrych ani nawet młot nie otworzy tego urządzenia.
  • Mężczyzna wyszedł na chwilę po czym do pomieszczenia przyniósł swoje narzędzia oraz zieloną sukienkę.
  • Po chwili namysłu trochę pogmerał przy kłódce, próbował podważyć zamek ale jakaś siła wydobyta z wnętrza pasa odepchnęła go powalając na ziemie.
  • Kurcze co to było? Miałem rację, ten pas jest magiczny. Nie zdołam go otworzyć. 
  • Ubierz się, i idź do miasta w pobliżu młyna mieszka Anna która zgłębia tajniki magii może ona jest w stanie Ci pomóc. Ewentualnie pogadaj z kowalem.
  • Dziękuje za pomoc i przepraszam za to zamieszanie… Oddam Ci pieniądze za sukienkę jak tylko je zarobie. Mogę wiedzieć jak masz na imię?
  • Tak Jarno, tak mam na imię a ty?
  • Eliza
Ubrałam na siebie sukienkę  po czym wyszłam wkrótce żegnając się z Jarnem.
Gdy wyszłam udałam się do miasta stawiając coraz normalniej kroki, wydawało mi się że dildo zintegrowane z moim pasem cnoty stało się mniej odczuwalne. Heh dziwne … ciekawe czy się do niego tak przyzwyczaiłam czy ono się systematycznie zmniejsza we mnie. Uradowana tym faktem starałam się nie myśleć o urządzeniu które mam na sobie. Muszę dostać się do mojego pokoju w karczmie, tam będę bezpieczna zdała od wścibskich oczu. Może wtedy jakoś uda mi się zdjąć to cholerstwo z siebie.
Idąc do miasta nie dało się nie zauważyć że po moim wyjściu z ruin coś jest nie tak… miałam wrażenie że niektórzy napotkani ludzie zachowują się inaczej. Ba mijałam nawet parę wyglądającą na zakochaną ale kobieta była ciągnięta przez swojego kochanka za smycz przyczepioną do jej szyi. 
Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałam, choć z drugiej strony ostrzegali mnie że to miasto słynie z nieco odmiennych zachowań.
Wreszcie! Udało mi się dotarłam do mojego pokoju, zdjęłam sukienkę i zupełnie naga pobiegłam do mych walizek po narzędzia którymi zaraz miałam spróbować zdjąć z siebie to metalowe cholerstwo. 
Dobyłam obcęgi i już miałam spróbować ich użyć ale nagle poczułam jak dildo we mnie rośnie wibrując do tego stopnia że krzyknęłam z bólu. Synchronicznie moje przekłute piersi a raczej kolczyki w nich wibrowały razem z dildem. To było tak silne że aż upadłam na kolana i oparłam się rękoma o stojącą nieopodal komodę. Czułam ból naprzemiennie z rozkoszą i niesamowitym podnieceniem do tego stopnia że nie mogłam utrzymać obcęgów w swych rękach. Po niewielkiej chwili wzięłam głęboki wdech i nakierowałam obcęgi na kłódkę zapinającą mój pas. Gdy tylko to się stało dildo znów urosło, tym razem do rozmiaru którego nie mogłam wytrzymać. Kolczyki przestały wibrować a zamiast tego poczułam porażenie jakby prądem. Oszołomiona wypuściłam z rąk narzędzia… i po chwili ból ustał. 
-Ahh a więc to tak, pas w jakiś magiczny sposób broni się przed jego zdjęciem ze mnie. Kurw…. Jak ja go teraz zdejmę… to okropne!
Byłam już na tyle zmęczona że jedyne o czym myślałam prócz tej całej feralnej sytuacji to duża dawka snu na wygodnym łóżku. Pozbierałam się z podłogi i położyłam intuicyjnie dotykając się tak jak zwykle to robiłam przed snem. Byłam zmęczona ale również podniecona, a jedyne co poczułam to metal zamiast mojej ukochanej waginy. Sfrustrowana wkrótce zasnęłam. Obudziłam się o brzasku ale nie sama… o nie nie. To metalowe magiczne cholerstwo zainstalowane na mym kroczu zaczęło wibrować tym razem przyjemnie. Na tyle przyjemnie że zaraz miałam osiągnąć orgazm. Ahh jeszcze chwila, jest mi tak przyjemnie, ahh, zaraz dojdę. Ohh Fuuuuuc…..k 
Zanim osiągnęłam orgazm to głupie cholerstwo przestało wibrować zostawiając mnie sfrustrowaną z niczym… byłam tak cholernie napalona, zaczęłam wkładać swoje palce pod stal pasa, ale nic nie czułam. Cholerny Pas! Kurde chcę swój orgazm ahhhh.
Wiedząc że nic z tego nie będzie wzięłam kąpiel i dalej strasznie napalona i zła zaczęłam ubierać swoją zbroję. Szczęście że wzięłam zapasową ze sobą.

Rozdział 4 Stolica Dvien

Tego dnia rozejrzałam się trochę po mieście, było dziwnie. Barman w karczmie opowiadał jakieś dziwne historie o erotycznym zabarwieniu. Burdeli w mieście więcej niż gdziekolwiek indziej. To miasto jest faktycznie tak dziwne jak o nim mówiono.
Pomyślałam że odwiedzę okoliczny targ i kupię coś do jedzenia. Co też zrobiłam. Tylko że zaczął doskwierać mi brak pieniędzy. Zapytałam zatem na targu czy nie znalazła by się dla mnie jakaś robota. Kobieta sprzedająca warzywa popatrzyła na mnie i krzyknęła.
-Hej nieznajoma, szukasz pracy podejdź no!
-Tak szukam, ma Pani coś dla mnie?
-Ja nie ale widzę że nosisz zbroje, nogi masz postawne, ciało zadbane. Pewnie szybko biegasz, bronią też chyba wymachujesz wprawnie. A do tego trzeba siły.
Idź na farmę, zapytaj o Adę. Organizuje konkurs jeździecki. Są nagrody dla najszybszej Pony. Myślę że masz dużą szansę na wygraną.
-Zawody jeździeckie? Brzmi dobrze choć nie radzę sobie z końmi jakoś nazbyt dobrze.
-Z końmi? Nie musisz moja droga.. hahaha
-No nic udam się tam dziękuje
Z nową informacją stwierdziłam że spróbować nie zaszkodzi. Może wygram gonitwę, tylko czemu to stara baba mówiła coś o mojej sile mięśni i długich nogach. Przecież to bez sensu.
Na farmie zawołałam powitał mnie młody mężczyzna pytając o to czy chcę się zapisać do zawodów jako nowa Pony?
-Że kto? Pony? Nie wiem kto to taki. Przyszłam tutaj zobaczyć się z Adą. Znasz taką?
-Ah tak zaraz po nią pójdę zaczekaj tutaj na mnie proszę…
Młodzieniec poszedł w kierunku stajni. Gdy czekałam na Adę ujrzałam kobietę biegającą po wybiegu dla koni z wędzidłem w ustach, wysokich podkutych butach sprawiających wrażenie końskich stóp, samym gorsecie, obroży i skrępowanych rękach.
Co tu się odpierdziela???
Ada przyszła po chwili widząc mnie zdziwioną.
-Cześć jestem Ada, co sprowadza Cię do mnie?
-Witaj Jestem Eliza, słyszałam o konkursie. Chciałam się zapytać o zawody ale co to właściwie jest???
Wskazałam z lekką irytacją na biegające dziewczyny.
-Ahh to ty nie wiesz? To są nasze PonyGirls. Co roku urządzamy gonitwę.
Do zgarnięcia jest pokaźna nagroda do podziału między trenerem z czego jej większość otrzymuje Pony. Szukamy akurat nowej zawodniczki? Chcesz się zgłosić?
-Ja? Ehh w prawdzie szukam tylko pracy… Gdybym się zgłosiła, muszę wyglądać tak jak one? mogę nosić swoje ubranie.
-Eliza… heh oczywiście że nie możesz nosić swoich ubrań, każda Pony musi mieć założoną uprząż, wędzidło by twoja trenerka mogła cię kierować.
-Ale to takie zawstydzające, nie mogę, na to się patrzą inni ludzie.
-Eh daj spokój to taka nasza tradycja od lat. Ludzie będą Ci kibicować a nagroda zrekompensuje Ci twój trud emocjonalny.
-Zastanowię się, póki co jeśli nie masz dla mnie innej pracy idę szukać dalej. Bywaj
-Trzymaj się, miło było. Ah pamiętaj zawody są dopiero za tydzień wpadnij jeśli się rozmyślisz. Uprząż wciąż na ciebie czeka.
Jestem przerażona jak to miasto funkcjonuje. Te dziewczyny były zupełnie nagie, Jak można zgodzić się na takie traktowanie publicznie! Z drugiej strony tak bardzo potrzebuje kasy… 
Ahhhhh…. Dobra są ważniejsze sprawy muszę znaleźć sposób na zdjęcie pasa cnoty.
Zaczekaj! Jarno mówił coś o Annie, jeśli pas jest magiczny to może uda się go zdjąć za pomocą magii. Eureka!

Rozdział 5 ponowne spotkanie z Anną

Wybrałam się zatem na poszukiwania domu Anny, pokierowałam się młynem na obrzeżu miasta, ale co dalej? Może zapytam miejscowych.
Dostrzegłam młodą dziewczynę, która wybiegła z okazałego domu nieopodal młyna.
-Hej zaczekaj! Szukam Anny. Podobno mieszka gdzieś w pobliżu.
-Czecześść.
Dziewczyna była wyraźnie wytrącona z rytmu. Jej serducho biło na tyle mocno że dało się to wyczuć, wyglądała jakby była niesamowicie podekscytowana lub przestraszona
-Ah Anna właśnie od niej wracam, mieszka tutaj. Wejdź jeśli chcesz.
Zapukałam do drzwi, po chwili otworzyły się a mym oczom ukazała się Anna.
  • A Oh znów się widzimy, co Cię do mnie sprowadza? Wejdź proszę…
  • …mam nadzieję że nie byłaś w ruinach.
  • E No właśnie byłam, nic tam nie znalazłam ale mam pewien problem. Może będziesz mi w stanie pomóc?
  • A Co się stało? Elfickie ruiny są niebizpieczne! Ostrzegałam Cię!
  • E Byłam w środku, ujrzałam skarby, pozłacane talerze i puchary, złote monety… a wśród nich skrzynia… Głupia otworzyłam ją a po chwili ocknęłam się na podłodze, skarby zniknęły a ja miałam na sobie metalowy pas cnoty.
  • A Dobrze że nic Ci się nie stało, legendy mówiły o gorszych rzeczach które spotykały poszukiwaczy. Nadal masz na sobie ten pas cnoty?
  • E Tak, właściwie pomyślałam że mogła byś pomóc mi go zdjąć.
  • A Hmm mogę się postarać, starożytne runy są potężne i może to być niebezpieczne. Nie wiadomo co się wydarzy podczas próby zdjęcia czaru.
  • E Rozumiem, ale spróbujmy. Proszę
  • A Dobrze rozbierz się, chcę zobaczyć jak to wygląda.
  • E Ehh, muszę, nie możemy tak po prostu hokus pokus coś tam coś…
  • A Eliza! Ty nawet nie wiesz jak działa magia… to nie hokus pokus, muszę wiedzieć z czym mam do czynienia.  
  • Zdjęłam więc pokornie swoją zbroję, rozebrałam się i wróciłam do Anny ukazując przedmiot swego problemu.     
  • A Hmm wygląda solidnie, mogę dotknąć? Gruba stal, wykute runy… hmm elfickie i kłódka. Domyślam się że jej zamek może otworzyć jedynie magia. 
Anna zaczęła skrupulatnie przyglądać się urządzeniu które miałam na sobie, dotykała je, próbowała rozszyfrować runy, nagle wsunęła palec pod stalowe okucie w miejscu gdzie mam waginę.
-E Ahh co robisz? 
-A Musiałam sprawdzić czy masz możliwość dotykania się…
-E Gdybym miała nie czuła bym się tak sfrustrowana.
-A Ah no tak, na czym to ja stanęłam. Ahh widzę że zamknęły cię w ten pas potężne siły pochodzące z elfickich pradawnych run. Zobacz na to! Stal z meteorytu, praktycznie niezniszczalna, chyba tylko najlepszy płatnerz mógłby ją naruszyć.
Anna potrząsnęła energicznie pasem…
-E Ahh to boli!
-A Hmm w środku domyślam się że jest coś co wchodzi w tgłęboko w… hmm ciebie, często porusza się, wibruje lub rośnie. Na sutkach kolczyki … one też mogą dać Ci wiele przyjemności ale też i bólu.
To magiczny pas, Musisz wiedzieć że on potrafi dotkliwie karać za niesubordynacje… Próbowałaś go zdjąć?
-E Tak próbowałam
-A Co się wtedy stało?
-E Pas zaczął silnie wibrować, na początku było przyjemnie jednak po chwili nie mogłam wytrzymać, a gdy tylko spróbowałam zdjąć kłódkę poczułam prąd biegnący z moich sutków aż głęboko we mnie.
-A Widzisz pas nie chce byś go kiedykolwiek zdjęła, Każda próba jego zdjęcia może skończyć się jego gniewem lub karą. Czy na pewno chcesz spróbować go zdjąć?
-E Tak! Chyba pas mnie nie zabije skoro chce bym go nosiła?
-A Raczej nie, ale ostrzegam w razie czego.
Pomyślałam chwilę i z westchnięciem odparłam.
-E Zaczynajmy już… chcę mieć to za sobą.
Anna wzięła jakieś magiczne przedmioty, przygotowała trochę miejsca i przed przystąpieniem do rytuału zawahała się mówiąc.
-A Czekaj! Nie wiem co się zaraz stanie, może pas zmusi cię do tego bym przestała. Ahh muszę się zabezpieczyć! Podejdź proszę do ściany.
Podeszłam do ściany nie wiedząc co się zaraz stanie.
-A Muszę zakuć cię w te kajdany! Włóż tutaj ręce…
-E Nie… nie chcę być zakuta w kajdany! To nie będzie konieczne… ANNA!
-A Nie chcę ryzykować, jeśli chcesz bym Ci pomogła wkładaj ręce w kajdany.
Ah znów nie miałam wyboru. Włożyłam obie ręce a kajdanki natychmiast się zatrzasnęły.
-A Teraz nogi!
Po kilku sekundach również moje nogi zostały unieruchomione.
-A Doskonale, a teraz zatrzasnę obroże na twej Szyi.
Nie miałam już nic do gadania, chłodna stal uniemożliwiała mi jaki kolwiek większy ruch. Przykuta kajdanami do ściany czekałam wystraszona na to co zaraz miało się wydarzyć ufając że Anna uwolni mnie z mojego problemu.
-A Eliza! Pięknie wyglądasz. Jak się czujesz?
-E Trochę nie komfortowo, Anno proszę miejmy to już za sobą.
-A Za chwilę dużo może się wydarzyć, dawno nie używałam tej prastarej runicznej magii.
Anna podeszła do mnie, położyła dłonie na mym biuście i szarpnęła kolczyk przebijający mój sutek. 
-E Hej co robisz? Mieliśmy chyba zaczynać?
-A Tak, mieliśmy. Widzisz bardzo mi się podobasz. Masz piękne ciało, rude długie włosy i ten jędrny biust… Nie chciała byś po wszystkim trochę czasu zabawić w mych progach?
-E Mogę zostać, ale teraz naprawdę nie czuje się komfortowo…
Co ona chce ze mną zrobić? Ahh teraz nie mogę się uwolnić, co ja zrobiłam! Anna stała jeszcze chwilę wpatrzona w me nagie bezradne ciało.
Dotykała mnie subtelnie jeszcze przez chwilę.
-A Zdejmiemy to z ciebie!  


Rozdział 6 Nie udana próba odczynienia runicznych czarów

 
-A Ok przygotuj się zaczynamy! Horus,….exi,deo….
Anna zaczęła rytuał zdjęcia elfickiej magii. W pokoju zrobiło się cieplej, światło zaczęło migotać. Okno zamknęło się tak samo jak drzwi do sąsiedniego pokoju. Poczułam jakby coś łaskotało mnie po nogach ale obroża uniemożliwiła mi dokładne sprawdzenie wzrokiem co się dzieje. Zwyczajnie byłam nią zbyt ciasno przykuta do ściany. Zaczęłam się bać, a na moim ciele pojawiła się gęsia skórka.
Po chwili poczułam że coś się dzieje, dildo w pasie zaczyna puchnąć, ahh czuje jak rośnie we mnie. Kolczyki zaczynają lekko wibrować. 
-E Anna! Coś jest nie tak! Coś w moim pasie cnoty zaczyna rosnąć we mnie! Ahh jest już duże, nie wiem czy wytrzymam…
Anna jednak nie przerywa, wydaje się być pochłonięta odczynianiem klątwy.
Czuje dziwny dotyk na mych dłoniach.. Odwracam głowę by zobaczyć co się dzieje. Widzę że na rękach od dłoni aż po same łokcie pojawiły się czarne obcisłe rękawice, to samo zdaje się dziać na mych nogach. Czuje na nich obecność gumowych Pończoch ale nie mogę ich zobaczyć w tej pozycji.
Dildo przestało w końcu rosnąć, ale poczułam coś w swym tyłku. 
-E O nie! Tylko nie tam… ahhhh
Czułam jak mój odbyt wypełnia kolejny korek, bałam się bo nigdy nic tam nie miałam.
-E Anna przerwij to na chwile! Proszę! 
Nagle w pokoju rozległ się oślepiający blask. 
Anna leżała na podłodze, naga. Związana zakneblowana a na jej ciele leżał pas cnoty, taki sam jaki ja nosiłam. W jednej chwili pomyślałam o kurcze to mój pas cnoty! Nie czułam dilda w sobie, ale nie mogłam sięgnąć wzrokiem w dół więc aby się upewnić czy oby to cholerstwo zeszło ze mnie potarłam pośladkami ściany.
-E Anna hej jestem wolna! Ahh Anna ocknij się 
-E Anna! Hej! Udało się, możesz się uwolnić? I mnie z tych kajdan też?
Anna po krótkiej chwili ocknęła się jednak po kilku szarpnięciach i krótkiej próbie uporania się z więzami jedynie bełgoczącym głosem tłumionym przez knebel wymamrotała kilka niezrozumiałych zdań
-E Cholera, kto nas teraz uwolni!
Zaczęłam szarpać się i walczyć z kajdanami które uniemożliwiały mi odzyskanie wolności. 
-E Kurde! Teraz kiedy mogła bym się dotykać i tak bardzo chciała bym to zrobić, muszę być przykuta kajdanami do sciany.
Utknęłyśmy tu! Kurdeeee….. 
Minęły dwie godziny, szamotałam się bezradnie patrząc jak Anna próbuje się bezskutecznie uwolnić, Anna szamotała się po podłodze po całym pokoju, zdaje się że szukała po omacku czegoś co pozwoli się jej uwolnić. W pewnej chwili zaczepiła swym kneblem o nogę przewróconego w skutek naszych magicznych działań stołu i udało się jej go ściągnąć z ust.
-A aaaoohh Nareszcie. Już myślałam że pozbędę się całej śliny z ust przez ten knebel.
Jak się czujesz Eliza?
-E Jestem prawie wolna ale… kto nas teraz uwolni? 
-A O to się nie martwię, za godzinę pojawi się tu moja asystentka którą trenuje. Martwie się jednak o to że pas cnoty zmienił swoja właścicielkę!  Będę musiała odczynić rytuał!
-E Czy to znaczy że znów zostanę zakuta w to metalowe narzędzie tortur?
-A Elizo … ehh niestety tak, nie mam innego wyjścia
-E Nie!!! proszę… może jest inny sposób?
W tej chwili ktoś zapukał do drzwi, Anna natychmiast krzyknęła 
-A Pomocy Elif pomóż mi!
Drzwi się otworzyły a ja ujrzałam tę samom przestraszoną młodą dziewczynę która wcześniej wybiegła od Anny przed naszym spotkaniem.
Dziewczyna była zaskoczona widokiem naszych roznegliżowanych ciał, bardziej jednak chyba zdziwił ją widok swojej mistrzyni leżącej na podłodze bezradnie związanej i proszącej o pomoc.
Elif rozwiązała Annę i zapytała co się stało.
A -Próbowałam odczynić czar rzucony na tę młodą rudowłosą ale coś się nie powiodło i jej klątwa przeszła na mnie. Elif widzisz ten pas cnoty na moim ciele? Próbowałam go z niej zdjąć ale najwyraźniej podczas rytuału pas wybrał swoją nową właścicielkę.
El -Raczej ofiarę Anno!
El -Możecie mnie już rozkuć?
A -Elif musisz mi pomóc odczynić rytuał, nie możemy uwolnić Elizy póki to coś nie zniknie z mojego ciała.
Ei -Tak Pani, powiedz co mam robić.
El - Hej rozkujcie mnie, nie będę komplikowała sprawy. Pozwólcie mi choć raz się dotknąć. Proszę tak bardzo chcę…
A -Nie uwolnię Cię nie wiem czy nie spróbujesz uciec zostawiając nas z problemem. Twoim problemem!!!
Elif Przynieś moją magiczną różdżkę, jeśli Eliza tak bardzo potrzebuje orgazmu daj jej go, ale pod żadnym pozorem nie uwalniaj jej przed odczynieniem czaru!
Elif posłusznie wykonała rozkaz swojej Pani, udała się do sąsiedniego pokoju i przyniosła dziwny przedmiot przypominający faktycznie magiczną różdżkę.  Był to biały podłużny przedmiot na którego końcu zamocowana była lekko jajowata gumowa kulka.
Elif podeszła do mnie, spojrzała mi głęboko w oczy i uśmiechnęła się. Spokojnie moja droga, to będzie bardzo przyjemne. Nie musisz się niczego obawiać. Elif lewą ręką złapała mnie za plecy w okolicy biustu i delikatnie przesuwała ją w okolicę moich pośladków ściskając je mocniej. Prawą ręką zaś chwyciła ową różdzczkę i przycisnęła ją mocno do mojej waginy. Poczułam jej pocałunek na swym ciele w okolicach swego brzucha.
Serce przyspieszyło, tętno wzrosło. Nie wiem co się zaraz stanie ale byłam spokojna, podekscytowana i bardzo już zmęczona kilkugodzinnym pobytem w jednej pozycji przykuta do sciany. Nie protestowałam, stałam spokojnie bez oporu, nie miałam już na to siły, ale też ochoty.
Elif włączyła urządzenie, jednocześnie głaszcząc me pośladki. Rozległy się cudowne wibracje, było przyjemnie, na tyle że z mych ust popłynęły jęki rozkoszy.
W tym czasie Anna przyglądała się sobie w lustrze. Wydawało mi się że przygląda się budowie pasa cnoty który ją uwięził. Starałam się kontrolować każdy jej krok ale przyjemność jakiej poddała mnie Elif była ogromna.
Elif dała mi wielokrotny orgazm, były na tyle wielkie że zaczęłam głęboko oddychać, jęczeć. A moja klatka piersiowa szybko kurczyła się i rosła z każdym szybkim wdechem jaki wzięłam.
A- Elif starczy już! Eliza dostała to co chciała teraz musimy zmusić pas by zmienił swą właścicielkę
Wiedziałam że nie ma już odwrotu, znów będę uwięziona. Tak się cieszę że choć na chwilę mogłam cieszyć się orgazmem. 
Anna zaczęła rytuał odwrócenia. Znów zrobiło się cieplej a światła tym razem przygasły. Elif schowała się bezpiecznie za biurkiem i obserwowała całe zajście. Była nieco wystraszona.
Po chwili poczułam jak moje ciało zaczyna pokrywać metal. Pas cnoty zniknął z ciała Anny ale znów zakuł moje ciało. 
A- Udało się, och jaka to ulga zdjąć z siebie ten kawał elfickiego metalu. Nie dziwie Ci się Elizo że chcesz się tego pozbyć.
Elif uwolnij ją i daj jej ubrania. Pójdę się ubrać.
Gdy Elif mnie rozkuła, wreszcie mogłam rozprostować ręce, dotknęłam się ale niestety moje ręce znów dotykały stali zakrywającej moje ciało.
Wkrótce pojawiła się Anna
-Elizo, bardzo mi przykro że nie udało nam się skutecznie odczynić czaru. Ale widzisz ja nie mogę sobie pozwolić na to by klątwa przeszła na mnie. To twój problem! Ty szwendałaś się w ruinach
-El Wybacz, wiem że nie przejmiesz mojej kary na siebie i nie mogę na to liczyć. Dziękuje choć za ten orgazm, to było wspaniałe… choć tyle mogłam uświadczyć

Rozdział 7 Nowa nadzieja na wolność

A - Podczas gdy tobą opiekowała się Elif, a ty zresztą pochłonięta byłaś przez orgazmy znalazłam wzmiankę o klątwie w starożytnej księdze. Zbadałam pas jak miałam go na sobie i znalazłam takie same runy wyryte na rycinach.
Czar można zdjąć ale będę potrzebowała kilku rzeczy… Musze mieć kamień, szafir z Redaj. 
-El Kamień z Redaj? Zdobędę go!
-A no właśnie jest jeden problem … kamień posiadają kupcy z Mirten Wkrótce ma zostać wystawiony na licytacje ale jego cena wywoławcza jest dość wysoka… Zaporowa jak dla mnie…
Chyba że ty dysponujesz tysiącem ahh albo i więcej sztuk złota?
-El Och crap! Ile? Skąd ja wezmę tyle pieniędzy.
A- Ja nie wiem, poszukaj pracy, ukradnij ehh. Przyjdź do mnie później może i ja znajdę Ci jakąś pracę ale nie będę mogła Ci zaoferować więcej niż 150sztuk złota.
El- Dzięki Anno, zdobędę ten kamień
Wyszłam z domu Anny, był już zmrok. Miałam już tylko jeden cel. Zdobyć szafir z Redaj. Ale przed tym wyzwaniem muszę wrócić do karczmy i się przespać. 
Po drodze rozmyślałam trochę… Skąd ja wezmę takie pieniądze. Myślałam że znajdę je w ruinach. Ehh gdyby świat nie kręcił się wokół złota. Życie było by prostsze. Hmm na farmie Można zdobyć sporo kasy… tyle że to idiotyczne, nie chcę upokorzyć się udając ekhm kucyka, Kurwa MAĆ konia! Ada jest zwariowana, i to ma być tradycja, z pokolenia na pokolenie? Z drugiej strony jestem dość wysportowana, mam szanse… Ahhhh Tylko że rozbiorą mnie do naga, wszyscy zobaczą mnie i mój pas cnoty. To takie upokarzające …
Targałam się ze swymi myślami jeszcze przez jakiś czas.
Dotarłam do pokoju, zjadłam kolację zamówioną na dole i wyszłam wziąć kąpiel. Gdy wróciłam spostrzegłam że na łóżku leży mała walizka z podpisem dla Elizy od Anny. 
Heh ciekawe co to może być…
Otworzyłam ją, koniecznie chciałam wiedzieć co to jest. W walizce leżały kajdany, obroża, gorset, rękawice, pończochy i magiczny kamień oraz instrukcja.

Zerkam do koperty i wyjmuję list.

Droga Elizo, przykro mi z powodu nieudanego rytuału, zdaje sobie jednak sprawę jak nie komfortowo się czujesz nosząc starożytny pas cnoty. Póki nie mamy szafiru i tym samym nie możemy zdjąć z Ciebie pasa cnoty. Znalazłam dla Ciebie tak zwany półśrodek i tymczasowe rozwiązanie by rozładować twoją frustrację. Widzisz ten kamień który Ci podarowałam? Jest magiczny. Potrafi raz na jakiś czas dać Ci trochę przyjemności. Działa krótko ale może zdołasz przez czas jego działania przeżyć orgazm a może nawet dwa.
Kamień szybko niestety traci swoje właściwości a jego ponowne naładowanie mocą trwa trzy dni.
Załączam również kajdany obrożę i troszkę ciuszków, które powinny być na ciebie dobre.
Aby kamień mógł oddać z siebie to co najlepsze, musisz być uległa wobec niego. Przed jego użyciem włóż koniecznie obroże i kajdany. Zamki zamkną się automatycznie a kamień zacznie działać. Gdy jego moc się wyczerpie kajdany otworzą się. 
Udanej zabawy!
Anna

Rozdział 8 Kamień uciech? Przetestujmy go!

Anna to specyficzny człowiek, wszystko załatwiła by chyba za pomocą kajdan. Ehh, nie miłam jakiegoś mega ciśnienia ale wpatrywałam się w zawartość skrzynki i pomyślałam. A dobra co mi tam! Przetestujmy to!
Byłam rozebrana, włożyłam więc pończoszki, przypięłam je do pasa. Chwyciłam czarny, zdobiony gorset i powoli zapinając chaftki pięłam się od biustu aż po okolice pasa cnoty. Gorset włożony, był na tyle krótki że nadal odsłaniał zamek na moim stalowym urządzeniu tortur. Wystarczyło jeszcze go tylko delikatnie zacisnąć. Stanęłam więc przy lustrze tyłem, chwyciłam za sznur i lekko zacisnęłam gorset na swym ciele. Zrobiłam to w miarę możliwości ciasno, choć gdyby mi ktoś pomógł efekt końcowy mógłby być lepszy. Chwilę jeszcze popatrzyłam swymi zielonymi oczyma na swe odbicie w lustrze wpadając w samozachwyt.
Hmm jestem piękna… później już tylko odruchowo szarpnęłam pasem cnoty. Gdyby tylko nie ten cholerny metal…
Odstawiłam skrzynię na podłogę by poprawić pościel i
usiadłam na łóżku. Chwyciłam za obroże i założyłam ją na swą szyję słysząc wyraźnie „KLIK”
Szarpnęłam obrożę… nie otwiera się… faktycznie sama się zamknęła. 
A gdybym chciała teraz zrezygnować… chyba jej już nie otworzę. Wierząc że Anna mnie nie wkręca przypięłam łańcuch z obroży do poręczy łóżka. Włożyłam kajdany na nogi a następnie na swe ręce z tyłu. Leżałam bezbronnie na łóżku myśląc co dalej! Przecież nic jeszcze się nie dzieje!
Cholera!!!! Przecież kamień leży na podłodze w skrzyni. Zdjęłam go przecież poprawiając łóżko!
Zaczęłam panikować szamocząc się w pościeli. Spróbowałam się podnieść i odwrócić w kierunku skrzyni sięgając po omacku ścianek skrzynie ale bez skutecznie … łańcuch był za krótki a łóżko za ciężkie bym mogła je przesunąć. Co ja teraz zrobię … mogę zawołać pomoc… może mnie ktoś 
Usłyszy… ale nie chciała bym znaleźć się tutaj w tego typu sytuacji. 
Wiem, spróbuję sięgnąć nogami. W prawdzie spięłam je kajdankami na krótkim łańcuszku ale może gdybym usiadła na podłodze przy łóżku, napięła maksymalnie łańcuch i odchyliła głowę.
Tak też bez wachania zrobiłam i udało się, sięgnęłam stopą skrzynie. Nie mogła w prawdzie wyjąć kamienia ale przewróciłam skrzynię tak że kamień z niej wypadł i potoczył się w kierunku łóżka. Teraz tylko chwycę go z tyłu swą dłonią i wracam na łóżko.
Hmm jak to uruchomić, gdy zaczęłam się zastanawiać kamień lekko się rozświetlił a ja poczułam ciepło wydobywające się z niego. Za chwilę stopniowo zaczynałam czuć przyjemność. Rozkosz stopniowo rosła. Odczuwałam rozkosz na tyle przyjemną że dostałam gęsiej skórki. Czułam jak kamień w jakiś sposób pieści moje sutki, pieprzy mnie mimo że noszę pas cnoty. Czuje niewidzialny dotyk na swym ciele. Niewidzialne namiętne pocałunki. Doszłam dwukrotnie! Po tym czasie wkrótce kamyk się rozładował. Przestałam odczuwać cokolwiek. Zmęczona i zrelaksowana próbowałam dojść do siebie i się odprężyć. Czekałam już tylko aż zamek kajdan się otworzy. Po 5 minutach usłyszałam kliknięcie i brzdęk spadającego na podłogę łańcucha. Kajdany otworzyły się a ja uwolniłam się spakowałam wszystko do skrzyni i poszłam spać.

Rozdział 9 Poszukiwanie pracy

Następnego dnia skoro świt wybrałam się do miasta szukać pracy. Niestety do południa znalazłam tylko dwie oferty i nawet udało mi się zarobić 50 sztuk złota ale w takim tempie i z taką ilością dostępnej w mieście pracy chyba nie zdążę zarobić odpowiedniej kwoty do licytacji.
Zdesperowana zaczęłam coraz poważniej myśleć o zawodach Pony ale ilekroć o nich myślałam 
Miałam też wiele wątpliwości. Podczas obiadu na rynku w zupełnie nie spodziewanym momencie pas dał o sobie znać. Nagle zaczął mocno wibrować, Zwykle robił to stopniowo i delikatnie a tym razem zaczął chyba z maksymalną mocą aż jęknęłam głośno. Ludzie się na mnie popatrzyli a ja z wielkim trudem próbowałam powstrzymać swoje emocje. Pas nie przestawał a ja walcząc ze sobą postanowiłam w miarę szybko wymknąć się w jakiś mniej zaludniony zaułek aż pas przestanie.
Gdy tylko zrobiłam kilkadziesiąt kroków wibracje ucichły.

Ahh ja już nie mogę! Dłużej nie dam rady.
Pobiegłam do Ady i dopytałam o nagrodę i możliwość zgłoszenia się. Nie miałam wyjścia dopisałam się na listę zawodniczek.
Ada- Cieszę się że będziesz nas reprezentować podczas zawodów PonyGirl.
Będę twoją trenerką, ale widzisz mnie też zależy na tym byśmy wygrały. 
Do zawodów jeszcze kilka dni więc musisz zacząć ćwiczyć.
Zapraszam Cię do stajni.
Udałam się zatem za Adą
Ada- jesteśmy na miejscu, musisz się przygotować. Poczekaj przyniosę twoją uprząż i strój
Eliza- Ten strój ehh może macie jakiś mniej osobliwy?
Ada- Nie, każda Pony nosi taki sam strój składający się z podkutych bucików,  długich rękawic, lekkiego gorsetu podtrzymującego uprząż, uzdy, wędzidła, ogonka z mocowaniem analnym i w zasadzie wybór masz tylko jeden. Wolisz kajdany na ręce byś mogła je trzymać w górze na równo z szyją czy rękaw do skrępowania rąk z tyłu za plecami.
Eliza- ahh ale mi wybór.. dobrze niech będą kajdany
Ada przyniosła wszystkie akcesoria i kazała mi się rozebrać, 
Gdy tylko się rozebrałam Ada zapytała o mój pas cnoty
-Ada Co Ty masz na sobie?
-Eliza to elficki pas cnoty  
-Ada możesz go zdjąć? Nasze pony raczej nie noszą w tym miejscu nic prócz ogonka
-Eliza no właśnie w tym jest problem. Gdybym mogła go zdjąć z pewnością nie wzięła bym udziału w zawodach.
-Ada no dobrze w takiej sytuacji zgłoszę to komisji. Jestem pewna że nie będą mieli nic przeciwko temu byś mogła wystartować z jednym elementem ponad program.
Ada włożyła na moje nogi długie sięgające aż po same kolana skórzane, sznurowane, podkute metalową podkową buciki zachwalając przy tym moje wysportowane nogi.
Następnie na moim ciele wylądował mały gorsecik pd biust a do niego przypięta została skórzana uprząż z paskiem biegnącym między moim biustem aż do szyi gdzie złączony został metalową obrożą połączoną w dyby.
Ada- Poproszę o twoje ręce… unieś je do góry a ja zapnę je w dyby 
Wykonałam polecenie i ręce już utknęły w metalowych dybach połączonych z obrożą tak że moje ciało od frontu układało się w literę T 
Ada- Wygodnie? Wszystko w porządku ?
Eliza- Tak choć nadal uważam te kajdany za nonsens
Ada nie przerywając przypięła mi malutki dzwoneczek do lewego sutka a następnie włożyła mi w usta wędzidło przypinając do niego lejce.
Ada- Prawie jesteś gotowa, jeszcze tylko ogonek. Mam jeden w małym rozmiarze, powinien zmieścić się w otworze twojego pasa cnoty.
Ada kopiąc w skrzyni ze sprzętem dla Pony wyjęła z niej korek analny zakończony końskim ogonkiem w kolorze moich włosów.
Patrzyłam przed siebie w milczeniu, starałam się niewiele myśleć. Nagle poczułam dotyk Ady na mym pośladku a w krótce to jak korek zaczyna przeć próbując się wedrzeć wgłąb mojego tyłka.
-Ada Heh Gotowe! Piękna Pony Girl choć ze mną Wezmę cię na tor i przypnę do wózka!
Ada chwyciła za lejce i wyprowadziła mnie na zewnątrz. Trafiłam na tor gdzie natychmiast przypięto mnie do wózka na którym usiadła.
Chwilę przed startem treningu słyszałam jak Ada rozmawiała o mnie ze znajomym. Zdaje się że chwalili moje ciało, coś o zawodach ale nie wiele zrozumiałam. Stajenny spojrzał na mnie z błyskiem w oku, akurat w takim momencie gdy nadmiar śliny wyciekł mi z ust rozwartych gumowym wędzidłem.
To było strasznie upokarzające   .
Ada wsiadła na mój wózek i delikatnie szarpnęła za lejce mówiąc Wio!
Ruszyłam przed siebie, choć widziałam dokąd biedne Ada cały czas kierowała mnie szarpiąc lejce a to w prawo a to w lewo. Czasem gdy uznała że biegnę trochę wolniej smagała mnie po pośladkach szpicrutą.
Cholera to nie jest miłe! Ani fajne. 
Gdy nadal biegłam wolno Ada przywaliłam mi w pośladek wyraźnie mocniej. Aż krzyknęłam
Dotarłam do mety.
Ada zeszła z wózka i sprawdziła czas okrążenia.
-Ada No! Masz potencjał naprawdę. Jutro zapraszam Cię na kolejny trening. Mamy szanse na wygraną.
Po chwili zostałam zaprowadzona przez stajennego do stajni.
-Stajenny Piękna Pony, aż szkoda zdejmować z Ciebie tę uprząż. Przejechał bym się z tobą chętnie ale wiem że Ada mnie zabije.
Po czym powołam klepnięcie w pośladek
-Co za pieprzony cham! Gdybym miała wolne ręce bym go chętnie walnęła prosto w mordę.
W tym czasie Ada pojawiła się w stajni i nakazała stajennemu uwolnić mnie oraz przynieść moje ubrania.

To był cholernie ciężki dzień…


Rozdział 10 Zawody   


 …
Wciąż czekający na zamknięcie ...
Odpowiedz
#2
Bardzo ciekawe i klimatyczne opowiadanie Wink
Odpowiedz