Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Agnieszka i Zbyszek
#1
Agnieszka nie przepadała za „fanaberiami” Zbyszka. Tak naprawdę nie przepadała za seksem ogólnie . To nie tak, że była aseksualna – miewała przyjemność z seksu, miała orgazmy, jednak nigdy o figlach nie myślała. Nieraz odczuwała pretensje męża, gdy kolejny raz odmawiała wieczornego zbliżenia, jednak ten temat znajdował się na szarym końcu jej hierarchii ważności, wolała zakupy.
Zbyszek to już inna sprawa, jak to facet ciągle kombinował, jak urozmaicić i zintensyfikować doznania podczas rzadkich zbliżeń. Zaczęło się niewinnie, jakieś kajdanki, świeca i te sprawy, początkowo Zbyszek wiązał Agnieszkę podczas seksu, było nawet fajnie. Kiedyś jednak to Zbyszek poprosił o związanie i poczuł, że to jest to, czego pragnie. Później Zbyszek wprowadzał kolejne zabawki do łóżka, a Agnieszka jako dobra i wyrozumiała żona, próbowała kolejne akcesoria na Zbyszku zgodnie z instrukcjami, niemal mechanicznie. Zbyszek był zachwycony, a Agnieszka cieszyła się, że sprawia przyjemność mężowi. Oczywiście nadal twierdził, że za rzadko się kochają.
Pewnego piątku wieczorem Zbyszek pokazał coś nowego. Była to klatka z kłódką, zakładana na penisa – pas cnoty. Łamanym głosem tłumaczył Agnieszce, do czego to służy i jaka jest idea.
- Nie rozumiem… - dopytywała się – ciągle chcesz seksu, narzekasz że za mało, a teraz chcesz, żebym zamknęła Ci penisa w klatce, i żebyś nie mógł nawet sam sobie trzepać kapucyna?. O co Ci chodzi człowieku?
- Nie chcę mniej seksu, chcę więcej, ale chciałbym, żebyś kontrolowała moje orgazmy – tłumaczył Zbyszek, który sprawiał wrażenie, że sam nie wie o co mu chodzi.
Agnieszka westchnęła.
- No ale jak długo masz to nosić? Cały czas? Nie jest to niezdrowe przypadkiem?
Zbyszek tłumaczył, że przez kilka dni to już nosił i się przyzwyczajał. Bardzo długo wahał się, czy jak wyskoczyć z tematem, tłumaczył również, że chodzi o dominację i jakieś femdom czy coś, co wyczytał na Internecie. Zachowywał się niezrozumiale, ale widać było, że to dla niego ważne.
- No dobra, dla mnie to jest najdziwniejsze ze wszystkich rzeczy, które mi pokazałeś ale niech będzie. Ubierz to i daj mi ten klucz, widziałam że są dwa klucze, także dawaj obydwa.
Zbyszek zrobił taką minę, jakiej Agnieszka nie widziała nigdy przez 14 lat małżeńskiego współżycia. Zastanawiała się, co to były za emocje. Może zażenowanie, zawstydzenie, ale zarazem olbrzymie podniecenie, czego najlepszym dowodem było to, że nie był w stanie założyć tej dziwnej klatki przez dłuższy czas. Przypatrywała się z lekkim rozbawieniem, a mąż coraz bardziej trzęsącymi rękami próbował wepchnąć członka do klatki.
Po długich męczarniach Zbyszka, i udanym założeniu pasa, położyli się spać, jednak Agnieszka widziała, że mąż prawie całą noc kręci się w łóżku, ciągle wstaje do toalety. Na pytanie co mu jest odpowiadał zdawkowym „nic, nic”. Ostatecznie wstał o 6:00 rano – co było bardzo dziwne, bo Zbyszek miał zwyczaj wylegiwać w soboty do jedenastej.
Ona za to nie była przyzwyczajona do śniadania ze świeżym pieczywem do łóżka. A jednak pachnące pieczywo i kawa, to były pierwsze rzeczy, które ujrzała tego dnia po przebudzeniu. 

cdn..
Odpowiedz
#2
W pierwszych dniach Agnieszka zauważyła 2 rzeczy. Przede wszystkim Zbyszek zaczął udzielać się w domu, wynosił śmieci, nawet obiad przygotował. Drugą rzeczą było ciągle przymilanie Zbyszka. Agnieszka starała się ignorować jego zalotów, nie miała ochoty na nic. Jednak bardzo chętnie skorzystała z wieczornego masażu stóp i zdziwiło ją to, że to ona na końcu powiedziała że już dosyć.
- Co tak patrzysz na mnie tymi baranimi oczami?” – nie wytrzymała w trzecim dniu -  Jakoś przypadkiem zawsze przebierasz się w mojej obecności, żebym zauważyła że masz pas założony. No to czego chcesz? Mam cię rozpiąć?
- Nie wiem – odparł Zbyszek z miną zbitego psa – Jak chcesz…
- No to przestań tak patrzeć i nie licz na nic!
Agnieszka myślała że fantazja Zbyszka opiera się wyłącznie na zamknięciu go w pasie i braku wspomnienia nawet o tym fakcie. Kochała swojego męża, i nie chciała mu utrudniać odcięcia od własnego penisa.
Czwartego dnia Zbyszek  wrócił z pracy przybity, walnął się w fotel i nie odzywał się. Na pytanie co się stało co mu jest, odpowiadał tylko warknięciem „Nic mi nie jest”.
- No i co? Już Ci się zamknięcie znudziło? Koniec zabawy? – zdenerwowała się Agnieszka
- Nic nie rozumiesz… - mruczał pod nosem Zbyszek
- No to oświeć mnie! Bo ja nie rozumiem, chcesz żebym Cię zamknęła, potem zachowujesz się jak cham, i nie wiadomo o co Ci chodzi, to co ja mam teraz robić ?
- No żebyś kontrolowała, żebyś korzystała z tego… a nie że zostawiasz kluczyk na stole i nic się nie dzieje.  - Agnieszka zdenerwowała się, poszła do miejsca gdzie zostawiła klucze, zgarnęła i rzuciła nimi w niego.
- Masz tu moją kontrolę, jeśli masz mi robić takie jazdy, to ja nie biorę w tym udziału! – i wyszła z pokoju. Słyszała że Zbyszek szybko poleciał do toalety i zamknął drzwi na klucz. „Obrzydliwe – pomyślała – o niczym innym nie myśli”
Tego wieczoru zdążyli się jeszcze pokłócić o codzienne sprawy i o brak ochoty Agnieszki na seks.
Wszystkie fanaberie i pomysły Zbyszka poszły w zapomnienie, Pas i akcesoria do zabaw łóżkowych poszły na dno garażu. Zbyszek znów po pracy wylegiwał na fotelu, a Agnieszka wróciła do swoich spraw. Ich zbliżenia ograniczyły się do jednego szybkiego numerka w miesiącu. Tak się działo przez kolejne pół roku… aż do pogrzebu…
Agnieszka i Zbyszek byli na pogrzebie Mateusza, kolegi w wieku Zbyszka, którego w trzy miesiące zabrał rak. Na uroczystości żona Mateusza była jak zombie. Kobieta jakby postarzała się o 10 lat. Nie płakała, tylko patrzyła się przed siebie a rozmowy prowadziła jak człowiek, który co dopiero wstał z łóżka. Agnieszka próbowała się wczuć w jej miejsce, ale nie potrafiła -  „Żyjesz sobie codziennymi problemami a nagle BACH… nie ma Cię” -  pomyślała. Nas też to przecież w każdym momencie może spotkać.
Po powrocie siadła do komputera Zbyszka. Założyła specjalny program szpiegujący, który dostała od kolegi z pracy. Miała ten program, bo rok wcześniej bała się, czy mąż nie ma romansu z koleżanką z pracy, ale nigdy go jednak nie użyła. Dzięki programowi po tygodniu miała wszystkie strony, które Zbyszek przeglądał po kryjomu w trybie incognito. Po krótkim szoku i zniesmaczeniu co do niektórych stron, trafiła na pewne angielskojęzyczne forum. Przeczytała wszystko i ułożyła plan.

Plan był łatwy do wykonania, ponieważ Zbyszek wyjechał na kilka dni na delegację. Agnieszka wiedziała, że ta suka Marta też tam jest. Nie znosiła tego Zbyszka, w którego jej mąż się przemieniał w obecności Marty. Szkoda, że nie zdawał sobie sprawy, jakiego idiotę z siebie robi, gdy próbuje flirtować z Martą. „A ta pizda jeszcze go kokietuje, jakby mój mąż miał jakiekolwiek szanse u niej, żałosne…” – pomyślała ściskając pięści – „Ale to się niebawem skończy, i będzie miał swoją KONTROLĘ!”
Wracając do planu, był on prosty – niespodzianka na przyjazd męża i pewne zmiany w ich małżeństwie. Gdy Zbyszek przyjechał wieczorem, zastał cały dom w ciemnościach. Zdezorientowany odłożył walizkę i wołał za dziećmi. Usłyszał głos Agnieszki z góry
– Dzieci są u babci, rozbierz się i chodź na górę – krzyknęła z góry.
- Jest coś do jedzenia? Czemu tak ciemno?
- Jeśli chcesz zaspokoić swój głód, zapraszam na górę! – powiedziała tonem nauczającym, którego Zbyszek znał tylko z chwil kiedy tłumaczyła dzieciom co wolno i czego nie wolno.
Po wejściu na piętro widok, który go zastał, sprawił że oniemiał. Agnieszka ubrała ten strój z paskami skórzanymi z sexshopu, którego raz tylko ubrała na jego błaganie i zdjęła po dwóch minutach, twierdząc, że tak się paski wcinają że nie da się wytrzymać. Była seksowna i onieśmielająca, co prawda była tuż-tuż przed czterdziestką, ale jej ciało dalej było jędrne jak u kobiety przed trzydziestką. Powolnym krokiem podeszła do niego i chwyciła go za krocze.
- Mam nadzieję że tęskniłeś. Bo wiesz, ja przemyślałam trochę sprawę tej kontroli. – szepnęła mu do ucha. A potem delikatnie otworzyła jego rozporek. Próbował ją chwycić i pocałować, jednak jego ręka została zbita z jej ciała. Powoli zsunęła się na dół i zbliżyła twarz do jego krocza, po czym delikatnie wyciągnęła jego członka a jej język delikatnie zaczął tańczyć na główce.
- Żebyś mi tu nie wystrzelił za szybko… dopóki nie powiem, że można… ok? – Zbyszek nie wiedział co się dzieje, żona nigdy nie zrobiła mu loda sama z siebie bez jego błagania. Zaczął się zastanawiać czy może umarł, i to jest przedsionek nieba? Doprowadzała go na skraj orgazmu, zawsze wyczuwając, kiedy ma przestać aby nie doszedł. Nawet nie wiedział, że Ona tak dobrze go zna i potrafi po jego reakcjach wyczuć ten moment. Chwyciła go za jądra, delikatnie masując jego penisa, po czym powoli zaczęła zaciskać ręce na jądrach, ciągnąć ich w dół.
- Auć… boli trochę – wyszeptał zaskoczonym głosem
- Mówisz, że boli? Myślałem, że jesteś bardziej wytrzymały. No to jak tak trzymam Cię za jaja, to możemy teraz porozmawiać. Chcesz porozmawiać?
- Auuuu … taaakk..
- No to teraz zapytam raz, i to jest ostatni raz kiedy pytam. Czy chcesz żebym przejęła kontrolę – jak to powiadasz – nad twoimi orgazmami? Ale tym razem na moich warunkach. Jedynie co Ci obiecuję, że nie pozwolę Ci zapomnieć o tym, że twój fiut jest pod moją władzą. Zastanów się dobrze, jeśli powiesz tak, usłyszysz warunki.
- TAK!!! -  wyjęczał podekscytowany
- No dobra, w takim razie do prysznica, bez gmerania koło fiutka. Wykąp się, potem załóż ten pas cnoty, kajdanki skórzane i obrożę. Ja na Ciebie czekam.
Zbyszek oniemiały i zszokowany poszedł do łazienki. Znalazł tam wszystkie akcesoria z garażu. Całe wyczerpanie i głód po podróży zniknęły w jednym momencie. Ostatni raz tak skołowany był za studenckich czasów, po całej nocy palenia trawki i oglądania horrorów klasy C. Ale ta dzisiejsza podróż odbywała się na trzeźwo i naprawdę. Prysznic częściowo zelżył jego wzwód, dzięki czemu mógł ubrać wszystko co mu kazano. Wrócił do pokoju i oślepił go flesz komórki żony.
- No to teraz kochanie objaśniam Ci zasady. Nie ma ich dużo, na pewno zapamiętasz.
1. Ja trzymam klucz i decyduję o twoich orgazmach. Poczytałam trochę i wiem, że można z nich uciec. Dlatego zrobiłam to zdjęcie. Bo DOWIEM SIĘ, jeśli onanizowałeś się bez mojej zgody, znam Cię na tyle. A kiedy się dowiem, to zdjęcie wyląduje u twojej ukochanej koleżanki z pracy – Martusi. Na pewno będzie miała ubaw i urośniesz w jej oczach.
2. Koniec z baranim wzrokiem, łażeniem za mną i proszeniem. Seks nie istnieje, dopóki nie powiem. Łamanie tej zasady będę surowo karała. Masz zachować się normalnie i czekać, aż nie przypomnę sobie o twoim marnym sprzęcie.
3. Będziesz dostawał różne zadania, których masz spełniać bez zwłoki. Koniec z leżeniem w fotelu, będziesz wykonywał prace domowe. Jeśli nie, patrz punkt jeden pod tytułem zdjęcie.
4. Oto jest mały dzwoneczek, jeśli nim zadzwonię, masz być ubrany jak teraz, i klęczeć przy mnie. To będzie oznaczać że chcę się tobą zabawić.
Nie zapytam czy akceptujesz zasady, bo już ich zaakceptowałeś. Od teraz twój mały fiut należy do mnie a Ty go tylko nosisz. Rozumiemy się? Kluczyk proszę …
- Tak, Pani. Mogę zadać jedno pytanie? – szepnął Zbyszek podając klucz patrząc na niego tęsknie
- Tak możesz, nie wymagam, żebyś mówił do mnie Pani, masz się zachowywać jak mój mąż. Ale pewne rzeczy będą od dzisiaj inaczej wyglądać. No pytaj!
- Skąd ten pomysł? Skąd Ci przyszła do głowy ta zmiana?
- Postanowiłam Cię uszczęśliwić, a nie tego chciałeś?
- Ale skąd wiedziałaś?
- Zajrzałam w twój komputer, i to głęboko. Widziałam wszystko, wraz z tym, co chciałeś ukryć. Jesteś obrzydliwy, nie podejrzewałam że masz takie brudne fantazje. Ale nie bój nic, część z nich się zrealizuje i dowiesz się czy warto było na to patrzeć i się onanizować. A może to tylko były fantazje, i nie chciałeś ich realizować? No nic, teraz już nie masz wyboru.
- Czy mogę się spuścić ostatni raz?! – spytał drżącym głosem, zdając sobie sprawę, że przerwa w orgazmach nie będzie dwudniowa.
Agnieszka zaśmiała się pierwszy raz prawdziwym rozbawieniem, przecież trochę musiała grać rolę, żeby stuprocentowo spełnić marzenie swojego męża. Jednak coraz bardziej się wczuwała i bezczelna prośba naprawdę ją rozbawiła. A potem rozgniewała.
- Gdzie masz spodnie, przynieś mi je. – Zbyszek zmieszany podszedł do krzesła i przyniósł spodnie. Po czym Agnieszka wyciągnęła pas i kazała mu uklęknąć na łóżku. – Przed chwilą wyjaśniłam zasady a ty już nie możesz się opanować. Ale nic… nauczysz się. – po czym uderzyła go w tyłek pasem raz, potem jeszcze raz mocniej. Trzeci raz poczuła, jak rozchodzi się w jej ciele krew, emocje i podniecenie przyspieszają jej oddech. Czwarty i piąty raz już zostawiły czerwone pręgi na jego tyłku.
Zbyszek był w kolejnym szoku. „Kurde to boli wcale nie jest tak podniecające jak na filmach. Kurwa to zwyczajnie boli.” – pomyślał.
- No! – powiedziała Agnieszka lekko zdyszana, bardziej z powodu podniecenia niż ze zmęczenia – To sobie wyjaśniliśmy, a teraz ja się położę, a ty zrobisz minetkę twojego życia. Ale najpierw wymasuj mi plecy, bo miałam ciężki dzień. Kremy masz obok, chciałam Cię jeszcze popieścić, ale twoja bezczelność mnie zdenerwowała. No szybciutko! – szepnęła miłym głosem i położyła się na brzuchu. – Aha i zdejmij ze mnie tę kieckę. Wkurwia mnie i się wcina.
Masował ją długo i namiętnie, jednak uważając, żeby nie odebrała masażu jako zalotów. Jego członek w klatce za nic nie chciał się pomieścić, a jego jądra ciągnęły.
Ale był szczęśliwy, dawno nie był taki szczęśliwy.
Po półgodzinnym masażu obróciła się na plecy, rozwarła nogi, chwyciła go za obrożę i przyciągnęła do krocza jego głowę. Poczuł zapach wygolonej cipki, poczuł też, że jest bardzo mokra. Tak jak kazała, zrobił minetę swojego życia choć trwała ona bardzo krótko. Odleciała niemal natychmiast. Kiedy jej oddech się uspokoił, znów chwyciła za obrożę i podciągnęła do swoich ust. Namiętnie się całowali przez dłuższy czas, po czym odwróciła się na bok i zasnęła jakby nigdy nic.
Zbyszek czuł się dziwnie, jakby mu ktoś w pysk dał. Był podniecony i długo nie mógł zasnąć, ale przynajmniej miał czas się zastanawiać. Próbował poukładać sobie w głowie całą sytuację i wydarzenia wieczoru. Co się stało z moją żoną, i kim jest ta cudowna kobieta śpiąca nago obok mnie?
Odpowiedz
#3
Noc była ciężka, Zbyszek co chwilę budził się i chodził do toalety, żeby obniżyć ciśnienie w klatce. W końcu wstał o 5:30. Poszedł po świeże pieczywo, aby zrobić śniadanie swojej pani. Zamiast budzika, Zbyszek obudził Agnieszkę masażem stóp i zapachem świeżej kawy i jajecznicy. Agnieszka otworzyła oczy i spojrzała na niego i chwyciła za dzwoneczek na komodzie delikatnie potrząsając. Zbyszek położył tackę ze śniadaniem i poszedł ubrać kajdanki i obrożę. 
Kiedy wrócił Agnieszka była w połowie śniadania. 
- Nie stercz tak, masuj dalej! - rzuciła z zalotnym uśmiechem - hahaha ... widzę że chciałbyś sterczeć, ale twój mały nie ma jak!  Tak sobie myślałam, że jeśli ty umiesz takie minetki robić, po co mi w ogóle twój mały? Dzieci już mam, a widzę, że tobie nie służy jak masz dostęp do niego. Małe penisy zawsze powinny być w klatkach, sam to napisałeś na forum w internecie. -
Myśl o tym, że ona naprawdę nie chce go więcej wypuścić kołatała mu po głowie. Zbyszek zaczął się bać, że sprawy mogą przyjąć tak poważny obrót, ale czuł zarazem że napręża mu się klatka z podniecenia.
Po skończeniu śniadania, kazała całować swoje stopy kilka minut.
- Dobra wystarczy, teraz przynieś rękawice gumowe i oliwkę. 
Gdy Zbyszek wrócił, kazała mu położyć się na plecach i usiadła mu na twarzy. Kręcąc lekko biodrami co chwilę przyduszał Zbyszka wilgotną cipką. 
- Rozłóż nogi! O tak, teraz to zmienią się role. Ponieważ Ty nie możesz mnie doprowadzić do orgazmu ze swoim marnym kutaskiem, zaczniemy pracować nad tym, żebym to ja Cię doprowadziła do orgazmu - oczywiście posuwając od tyłu. 
Ubrała rękawice i rozprowadziła oliwkę wokół odbytu Zbyszka. Delikatnie masując, wsunęła środkowy palec. 
- Czy ja kazałam przestać mnie lizać? - krzyknęła podniesionym tonem - Jeśli choć na chwilę przestaniesz, będzie bolało, jak mi będzie dobrze to i tobie też. -
Zaczęła powoli palcem posuwać anus Zbyszka. Drugą ręką ściskając go za jaja w klatce.
Zbyszek starał się z całych sił, żeby nawet na chwilę nie przestawać, soki żony pokrywały mu całą twarz. W międzyczasie Żona coraz mocniej go posuwała palcem, nie sprawiała bólu, robiła to delikatnie. 
Nagle wyciągnęła rękę z otwory Zbyszka. 
- Przestałeś! A mówiłam, żebyś nawet na chwilę nie przestawał! 
Chwyciła go za jądra i zaczęła pstrykać palcem drugiej ręki. Zbyszek wił się pod nią, co poskutkowało tym, że mocniej usiadła mu na twarzy. 
- Pracuj tym językiem... pracuj bo będę pstrykać mocniej! 
Po chwili doszła, ściskając jego jądra chyba mocniej niż zamierzała. Padła na bok z wyczerpania, a Zbyszek wreszcie złapał oddech. 
Po chwili drzemki po wielkim orgazmie, przebudziła się. 
- Ubieraj się i do roboty bo się spóźnisz! Jeszcze popracujemy nad twoją dziurką!

Zbyszek tego dnia miał ważne spotkanie z dyrektorem regionalnym. Za cholerę nie mógł się skoncentrować cały czas myśląc o zmianie jego żony. 
Zastanawiał się czy ludzie widzą wybrzuszenie na spodniach garnituru, dla pewności - choć to był gorący letni dzień - nie zdejmował marynarki. 
Jakoś się pozbierał i przygotował prezentację o wynikach zamknięcia kwartału. W międzyczasie okazało się, że nie tylko dyrektor będzie na spotkaniu, ale również sam prezes. Zestresowany wreszcie zapomniał o bolących jądrach z porannej sesji. 

Ledwo się rozpoczęła prezentacja, która miała decydować o jego awansie, do sali weszła Marta z telefonem w ręku. 
- Przepraszam panie prezesie ale żona Zbyszka dzwoni i mówi że to jest bardzo pilne.
Zbyszek był w szoku - skąd Ona ma numer do Marty? 
- Przepraszam Panie Prezesie. Sekunda! - powiedział Zbyszek widząc jak prezes skwaszoną miną patrzy na zegarek. 
- Tak słucham, co się stało Agnieszka!
- Cześć, wiem że masz ważne spotkanie, ale ja sobie przypomniałam że cię nie skontrolowałam! Masz 45 sekund żebyś mi wysłał zdjęcie zapiętego kutasa. Jeśli nie dostanę zdjęcia, wieczorem czeka Cię jesień średniowiecza i nie licz na to że go w tym roku zobaczysz. Radzę się pośpieszyć!
Zbyszek zbladł, zastanawiał się czy ludzie na sali siedzieli wystarczająco daleko, żeby nie słyszeć co powiedziała żona. 
- Przepraszam na chwilę! - powiedział wychodząc z sali szybkim krokiem. Bał się spojrzeć na prezesa, gdy go mijał w drodze do wyjścia z sali.
Za salą już prawie biegł. Marta szła za nim i patrzyła jak biegnie do toalety. 
Wpadł do toalety i szybko ściągnął spodnie i wysłał MMS.
"Zdążyłem ok... ale co ja teraz tym ludziom powiem? I na dodatek Marta mnie widziała jak lecę do kibla. Kurwa...!" - pomyślał - "Co ja wyprawiam?"
Spróbował jakoś się pozbierać. Dopiero wtedy zauważył, że toaleta obok była zajęta i osoba w niej siedząca słyszała pstryk zdjęcia z telefonu. 
Już nie miał siły się tym przejmować.
Odpowiedz