Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kosmiczna odyseja
#1
Nadal pamiętam błękit ziemskiego nieba, szum wiatru i blask księżyca po północy. Minęło 7 lat odkąd opuściliśmy ziemie wysyłając kolejną ekspedycje na nowo odkrytą planetę K2 w celu jej zaludnienia. Ziemia przepełniła się ludźmi, brakowało nam miejsca na dalszy rozwój i godne życie. Dzięki kolejnej rewolucji przemysłowej i odkryciu napędu wykorzystującego antymaterię jako paliwo oraz nowym silnikom do poruszania pojazdów w próżni zagospodarowanie K2 było już tylko kwestią czasu. K2 znajdowała się 360 lat świetlnych od ziemi. Odkryliśmy że na jej powierzchni panują warunki zbliżone do tych znanych z ziemi, wkrótce ludzie skolonizowali jej powierzchnię i stała się ona naszym nowym domem. Radość ludzi nie trwała jednak zbyt długo. Po kilku latach odkryliśmy że nie jesteśmy sami we wszechświecie. Przekonaliśmy się że w niedalekiej odległości od K2, planety kolonizuje inna rasa. Z początku myśleliśmy że są to ludzie… Okazało się jednak że są to organizmy w 95% przypominające ludzi. Różnicą jest tylko pewien mały szkopuł. Ludzie Ci są bezpłciowi, całą populacje stanowią „kobiety” Do rozmnażania się nie potrzebują płci przeciwnej. To coś na wzór tego jak rozmnażają się niektóre gatunki gadów na ziemi. Mimo tego ich DNA na tyle przypomina ludzkie że możliwa jest jego krzyżówka z ludzkim. Kobiety te podbijają kolejne światy i wykorzystują inne rasy jako swych niewolników do pracy. Ehh kojarzycie syreny? Z dawnych ziemskich książek czy filmów? Piękne istoty o niesamowitym głosie wabiące swym wdziękiem marynarzy na morzu? Każdy oczarowany ich urodą wypływał gdzieś w siną dal na otwarte morze i nigdy nie wracał. Tak było i z nami, wielu głównie mężczyzn zostało przez nie podstępnie zwabionych i nigdy nie wrócili. Dziś wiemy że stanowią dla nas wielkie niebezpieczeństwo. Nazwaliśmy je Amazonki ponieważ są wojownicze i niebezpieczne. Mam na imię Jack i jestem oficerem pokładowym na statku kosmicznym Falcon2. Nasza jednostka powstała by osłaniać flotę ludzi podróżujących z ziemi na K2 przed atakami amazonek. Na Falconie jestem otoczony wykwalifikowaną załogą która mi podlega, nade mną rangą wyższa jest tylko Pani kapitan Anna. Niestety w moim odczuciu Anna jest zbyt wpatrzona w siebie. Zrobi wszystko by awansować do sztabu w placówce na K2. Kiedyś to nas może zgubić.
Od kilku dni w naszym sektorze jest bardzo spokojnie, nie odnotowaliśmy żadnego ataku amazonek od kilku tygodni. Nic nie zwiastowało problemów, a to jak później się okaże uśpiło naszą czujność. Nadszedł poniedziałek, dopijam poranną kawę na pokładzie Falcona szykując się na kolejny nudny dzień. Zakładam znów swój latexowy uniform jak zwykle przygotowując się do służby. Nie przepadam za nim, guma jest obcisła dlatego na początku czułem się w nim mało komfortowo. Ale cóż zrobić nosimy takie uniformy z dwóch powodów, na ziemi przyszła na nie moda i materiał ten sprawdza się idealnie w parze z osobistym regulatorem ciśnienia i temperatury co na pokładzie statku ma wielkie znaczenie. Nagle usłyszałem alarm. Kod czerwony, zostaliśmy zaatakowani. Dodatkowo sytuację pogorszał fakt że na pokładzie Falcona gościliśmy właśnie naszą Królową, która odbywała rejs z okazji manewrów obronnych.
Szybko pobiegłem zatem na mostek spotkać się z panią Kapitan. Tam Anna wyjaśniła mi że to atak amazonek, mało tego one wiedziały z jakiegoś źródła że akurat dziś będzie z nami leciała królowa, która za żadne skarby nie może wpaść w łapska amazonek.
Ustaliliśmy z załogą plan jej ewakuacji ze statku za pomocą szalup ratunkowych. Był w tym planie tylko jeden mały problem. Oddział Amazonek wdarł się już na pokład Falcona, aby bezpiecznie eskortować królową do szalup ktoś musiał odwrócić uwagę amazonek. Zgłosiłem się na ochotnika i pobiegłem do zbrojowni po swój karabin. Musiałem dotrzeć do górnego pokładu i uruchomić generatory. To z pewnością ściągnie uwagę amazonek i umożliwi ucieczkę Królowej na K2. Pierwszy korytarz, czysto. Biegnę do śluzy, wciskam przycisk i drzwi się otwierają. Dwie amazonki sprawnie unicestwiłem za pomocą karabinu. Dotarłem na górny pokład i uruchamiam generator. Teraz zostało mi tylko dołączyć do reszty załogi, która pomyślnie ewakuowała królową. Biegnę więc ile sił w nogach, otwieram śluzę na dolny pokład i widzę wielki błysk, zostałem ogłuszony a karabin wypadł mi z rąk, błysk był na tyle jasny że nic nie widzę poruszając się po omacku na czworaka próbuje zlokalizować swój karabin. Wtedy usłyszałem głos amazonek – Mamy go! To ich oficer! W radiu rozległ się głos – Uważajcie na niego jest bardzo niebezpieczny, polowałyśmy na niego przez 3 lata.
Zastosować najwyższy poziom zabezpieczeń i przywieźć go do mnie. Wtedy zostałem porażony jakimś ładunkiem elektrycznym i straciłem przytomność. Niedługo po tym ocknąłem się na pokładzie ich statku skuty w metalowe dyby w niewygodnej pozycji „na pieska” W oknie widziałem bezkres kosmosu i oddalające się znane mi konstelacje. Zacząłem się szarpać jednak na próżno. Kajdany były nie możliwe do rozerwania. Pozostało mi tylko czekać cierpliwie i liczyć na to że moja załoga szybko pojawi się z misją ratunkową.
Minęło kilka godzin które spędziłem w tym pieprzonym metalowym cholerstwie w odosobnieniu aż usłyszałem dźwięk otwierających się drzwi, do środka weszły dwie amazonki i rozkuły mnie z tego metalowego więzienia. Pójdziesz z nami, musimy Cię przygotować na wejście na nasz statek matkę. Zostałem wyprowadzony do jasnej Sali gdzie czekały na mnie kolejne dwie amazonki. Jedna z nich wyglądała mi na oficera lub kogoś wyższego rangą. Popatrzyła na mnie i powiedziała. Hah a więc to ty jesteś Jack? Ten nie uchwytny oficer który unicestwił 44 nasze jednostki. Widzisz wreszcie cię dopadłam. Zakuć go w pas cnoty i noughty boya! W tej chwili na sale wniesione zostało dziwne urządzenie przypominające obrożę połączoną z kajdankami i jakimś dużym hakiem. Rozbieraj się! W głowę wycelowaną miałem broń, wiedziałem że mogę teraz zginąć.
Wykonałem więc posłusznie polecenie i ściągnąłem swój latexowy kombinezon. Gdy tylko zrzuciłem go na podłogę straż chwyciła mnie za ręce tak że nie mogłem się ruszyć. Jedna z amazonek chwyciła mnie z penisa. To Ci u nas nie będzie już więcej potrzebne! U nas panuje bezwzględny zakaz stosunków seksualnych. Na moje jądra powędrowała ciasna obręcz a do niej przytwierdzona została zimna metalowa klatka na penisa, poczułem się tak bardzo upokorzony. Mogły mnie więzić ale penis… męska duma … już nie mogłem cieszyć się jego wolnością. –To nie wszystko! A w zasadzie pas cnoty to chyba najlepsza rzecz jaka dziś mogła Cię spotkać. Zakuć go w nougty boya! Jedna z amazonek wystąpiła do przodu z tym dziwnym urządzeniem i powiedziała do mnie. Założę Ci teraz noughty boya, zaboli jak włożę Ci hak ale nie przejmuj się później się do niego przyzwyczaisz. Wtedy zaczęła wkładać mi hak w tyłek, -Ahhh ostrożnie ! co to do cholery ma być! Wkrótce na nadgarstkach zatrzasnęły się kajdanki a moja szyja wzbogaciła się o stalową obrożę przez którą w połączeniu z resztą tego ich noughty czegoś tam… musiałem trzymać niezbyt komfortową pozycje, wkrótce przekonując się że ten uniemożliwia mi sprawne schylanie się czy szybsze poruszanie. Jedna z amazonek stwierdziła że może mi być zimno. Wydaje się że nie miały na pokładzie nic co mogłem w takim stanie na siebie założyć dlatego też przyniosły mi swoje czarne pończochy i założyły na moje nogi. Zacząłem głośno protestować i domagać się zdjęcia nougty cholerstwa! Ale nim skończyłem zdanie zostałem zakneblowany ballgagiem. A za karę skuto mi również nogi metalowymi kajdankami tak by długość łańcucha pozwoliła mi jedynie na wolne przemieszczanie się w eskorcie strażniczki.
Jest gotowy, powiedziała pani oficer, wkrótce pojawiły się strażniczki i załadowały mnie na drezynę. –Dostarczyć go na poziom nr2 do celi 23
Drezyna wkrótce ruszyła w drogę, Podczas jazdy czułem każdą nierówność w drodze, a na każdym dołku odczuwałem jak hak przesuwa się w mojej pupie. Ahh wolniej kurwa! To mnie boli! Próbowałem krzyknąć do jednej ze strażniczek która kierowała drezyną. Knebel w moich ustach niestety uniemożliwiał komunikacje, nie zostałem zrozumiany ani tym bardziej wysłuchany. Podczas turbulencji hak w tyłku sprawił że się podnieciłem a klatka zaczęła się wypełniać przez penisa, który chciał się w niej rozprostować. Jedna ze strażniczek dostrzegła to i zapytała o ten fakt kierowcę. Nigdy wcześniej nie widziała męskiej erekcji. Nawet takiej stłumionej przez metalową klatkę pasa cnoty. Ahh to jest poniżające … Klatka wypełniła się na tyle że penis zaczął uciskać metal a obręcz na jądrach bezpiecznie trzymała klatkę na miejscu. Starałem się myśleć wtedy o czymś innym aby zahamować erekcję. Ale bez skutecznie każda nierówność wybierana przez koła drezyny wprawiała hak w mym tyłku w rezonans potęgując podniecenie. Pani kierowca odpowiedziała że to chyba jest erekcja. Ziemianie płci męskiej reagują tak na podniecające ich bodźce. –Co podnieca Cię to ! ha! Milczałem bo z jednej strony była to prawda a z drugiej chciałem jak najszybciej się uwolnić.
Dojechaliśmy na miejsce, poziom nr.2 był przed nami. Strażniczka chwyciła mnie za ramie a kierowca odjechała. Pomyślałem szybko o ucieczce, i jeszcze nie myśląc jak to zrobię zaciągnąłem większy wdech i prawie zacząłem uciekać ale poczułem ból!
To było wyładowanie elektryczne w mojej pupie oraz obręczy na moim penisie. Usłyszałem chichot strażniczki. – Widzisz nougty boy to nasze zaawansowane technicznie kajdany. Uniemożliwią każdą próbę ucieczki. Nie szarp się, kajdany mają wbudowany procesor i sztuczną inteligencję, która wyczuwa zamiar ucieczki więzionej osoby. No chyba że lubisz rażenie wysokim napięciem. Wtedy dotarło do mnie w jak wielkiej jestem dupie. Nagi uwięziony w bardzo niewygodne dyby krępujące moje ruchy, w solidnym pasie cnoty z kneblem w pysku co bym nawet nie mógł porozumieć się ze strażą a do tego miałem w dupie jakiś cholerny hak każący mnie za najmniejszy nawet przejaw niesubordynacji.
Cela numer 23 otworzyła się a ja zostałem do niej wprowadzony, była ciasna ale co z tego jeśli nie zdjęli ze mnie nawet tych cholernych kajdan. W celi było łóżko, spróbowałem się na nim położyć lecz kajdany mi to dość dotkliwie uniemożliwiały. Długo zajęło mi opracowanie dobrego systemu jak mogę się na nim położyć oraz z niego wstać tak by hak w tyłku nie powodował dyskomfortu. Sprawnie jedynie wychodziło mi stanie, klęczenie i siedzenie. Choć w tym ostatnim przypadku hak przesuwał się głębiej wewnątrz mnie.
Czas leciał mi bardzo długo, sekundy zamieniały się w minuty a minuty w godziny. Na duchu podtrzymywała mnie nadzieja w moją załogę i misję ratunkową.
Codziennie wieczorem przychodziła straż i sprawdzali mój stan zdrowia, wyjmowali na chwilę z mojego tyłka hak w celach higienicznych niestety wciąż zostawiając kajdany na miejscu.
Pomyślałem że bez haka może uda mi się uciec! Nie porazi mnie wtedy prąd i może uda mi się wydostać. Po trzech dniach jak tylko podczas inspekcji hak został ze mnie wysunięty udałem że muszę iść do toalety. Wziąłem głęboki wdech i ogłuszyłem strażniczkę uderzeniem z główki bo ręce dalej miałem skute metalem. Strażniczka niestety nie miała ze sobą kluczy do kajdan. Musiałem więc szybko ustalić miejsce gdzie je trzymają. Biegałem powoli w kajdanach po całym poziomie drugim aż udało mi się je odszukać. Wisiały na haczyku w dyżurce. Odwróciłem się tyłem do ściany i spróbowałem po nie sięgnąć rękoma, niestety pałąk idący od obroży do kajdan uniemożliwiał mi taki zabieg. Pomyślałem o krześle, podstawiłem je pod ścianą w okolicy kluczy ale tu znów zadziałały kajdany na nogach. Łańcuch był zbyt krótki bym na nie wszedł. Nie zrezygnowałem. Udało mi się zdjąć klucze z pomocą wieszaka na kurtkę który złapałem w swe skute ręce. Udało mi się oswobodzić z noughty boya!. Przykładam klucz do zamka w pasie cnoty ale hmm nie pasuje! Cholera! Cóż spróbuje później teraz muszę zdobyć ubranie i wydostać się z ich statku. Gdy próbowałem wyjść z dyżurki na poziomie drugim usłyszałem strzały. Dotarło do mnie że chyba amazonki się dowiedziały o mojej ucieczce. Przez szyb wentylacyjny przedostałem się do zbrojowni i dostrzegłem Kate i Michaela z mojej załogi. Przybyli mi na ratunek! Byłem nagi ale niewiele myśląc wyskoczyłem do nich z szybu. Hej to Jack, Nic Ci nie jest? –Nic ale amazonki założyły mi tą klatkę na penisa muszę ją zdjąć. –Obawiam się że teraz nie ma na to czasu! Trzymaj ubranie i ubierz się. Musimy przedostać się na nasz statek. Tam zbadamy klatkę na Twoim penisie i spróbujemy ją zdjąć.
To be continue….
Odpowiedz
#2
Wow! O ile moje półki uginają się od zdecydowanie innych gatunków literackich tak Twoja propozycja jest bardzo fajną odmianą i jestem ciekaw dalszej części Smile
[Obrazek: lockedlion]
Odpowiedz
#3
Bardzo dobre opowiadanie czekam na dalsza czesc Big Grin
Odpowiedz
#4
Zapowiada się ciekawie Wink
Odpowiedz
#5
Bardzo fajnie się czyta. Zupełnie inny klimat niż inne opowiadania. Czekam na więcej. Smile
Odpowiedz
#6
Całkiem całkiem czekamy na następneSmile
[Obrazek: cropped-header.gif]
Odpowiedz
#7
Mam nadzieję że już niedługo doczekamy się kontynuacji. :-)
Odpowiedz